Pożyczka, a zgody na marketing - na co trzeba uważać?
Wnioski, które składamy na stronie pożyczkodawcy, są proste i można uzupełnić je w mniej niż kwadrans. Co ciekawe, współpraca między bankami a firmami pożyczkowymi zacieśnia się i dziś, aby zweryfikować dane, wystarczy zwykle poprawnie zalogować się na stronę swojego banku. Niektóre firmy dodatkowo weryfikują przyszłych klientów w czasie krótkiej rozmowy telefonicznej. I tu warto uważać. Dlaczego? Wypełniając wniosek zaznaczamy też, że zapoznaliśmy się z regulaminem danej firmy. Standardowo wymaga się od nas również zgody na przechowywanie i przetwarzanie naszych danych osobowych. Nie wszystkie zgody są obowiązkowe, ale co warto podkreślić, czasem, gdy nie zaznaczymy wszystkich, narażamy się na odrzucenie naszego wniosku.
Po ostatnich zmianach w prawie dotyczącym gospodarowania naszymi danymi możemy być spokojniejsi o ich bezpieczeństwo. Dziś jednak chcemy zwrócić uwagę na pewną częstą praktykę pożyczkodawców. Po złożeniu wniosku nie tylko udostępniamy im bowiem swoje dane. Warto mieć świadomość że informacje, które im przekazaliśmy, mogą trafić też do firm partnerskich. W praktyce oznacza to, że po złożeniu wniosku w jednej firmie, jeszcze tego samego dnia może odezwać się do nas inna, proponując u siebie pożyczkę. Jeśli aktywnie korzystamy z tego typu usług, może okazać się, że propozycja dotyczy nie pierwszej darmowej, a kolejnej oprocentowanej pożyczki. Dodatkowo zdarza się, że w czasie takiej rozmowy konsultant nie jest w stanie podać nam konkretnych warunków pożyczki. Na szczęście nie możemy jej sfinalizować w czasie jednej rozmowy. Ale wprawiony telemarketer może złożyć taki wniosek i uzyskać od nas kolejne zgody na gospodarowanie naszymi danymi. Warto więc nie tylko zwracać uwagę, gdzie i na jakich warunkach pożyczamy. W czasie każdej rozmowy z doradcą upewnijmy się, jaką firmę reprezentuje i jakie warunki pożyczki jest nam w stanie zaproponować. Jeśli nie jest w stanie podać konkretów, zrezygnujmy dla własnego bezpieczeństwa. Pamiętajmy bowiem, że nasze dane udostępnione kolejnej firmie to jeszcze więcej telefonów czy SMS-ów typowo marketingowych, które na dłuższą metę mogą męczyć, a jeśli jesteśmy nieuważni, nawet wpędzić w problemy finansowe.



